P Philippines Turistic

El Nido i Palawan: laguny, wapienne klify i rejsy marzeń

Turistic · 29.07.2026

Dlaczego warto dojechać aż do El Nido

Na północnym krańcu Palawanu leży miasteczko El Nido, które patrzy wprost na archipelag Bacuit: rozsypane po turkusowej wodzie ostre wapienne wyspy, wyrastające z morza jak mury zatopionej twierdzy. To ten krajobraz trafia na plakaty promujące Filipiny i wyjątkowo rzeczywistość przebija marketing. Dojazd wymaga wysiłku, ale właśnie dzięki temu laguny wciąż zachowały dziki charakter. Zaplanuj minimum trzy-cztery dni; tydzień pozwala dołożyć Port Barton i podziemną rzekę bez pośpiechu.

Rejsy po wyspach: Tour A, Tour C i laguny

Sercem pobytu w El Nido są rejsy łodziami, ustandaryzowane u wszystkich operatorów w trasy oznaczone literami. Tour A to klasyka: Big Lagoon, Small Lagoon, wyspa Shimizu, Secret Lagoon i plaża Seven Commandos, zwykle z lunchem z grillowaną rybą podawanym na pokładzie, za około 1200-1400 PHP od osoby. Wypożyczenie kajaka i powolne wpłynięcie w głąb Big Lagoon, między klify zamykające się nad głową jak kanion, to najlepsza rzecz, jaką można tu zrobić.

Tour C jest powszechnie uznawany za najpiękniejszy ze wszystkich. Prowadzi dalej: na Secret Beach, czyli zatoczkę dostępną wyłącznie po przepłynięciu szczeliny w skale, do kapliczki na wyspie Matinloc i na Hidden Beach. Jeśli masz czas tylko na dwa rejsy, wybierz A i C. Każdy turysta płaci też eko-opłatę około 200 PHP, ważną przez kilka dni, więc zachowaj paragon.

Plaże bez łodzi: Nacpan i Las Cabanas

Plaża w samym miasteczku to roboczy port, nie miejsce do kąpieli, więc plażowanie zaplanuj gdzie indziej. Nacpan, około 45 minut tricyclem na północ, to czterokilometrowy pas złotego piasku z kilkoma barami i znacznie mniejszym tłumem, niż sugeruje jej sława. Ustal cenę z kierowcą z góry i poproś, by zaczekał, albo wypożycz skuter. Na zachód słońca wszyscy jadą do Las Cabanas, kawałek na południe od miasteczka: słońce chowa się tam za zewnętrznymi wyspami, a plażowe bary zapełniają się tuż przed osiemnastą.

Na lądzie i dalej w głąb Palawanu

Zupełnie inną perspektywę archipelagu daje wejście o świcie na Taraw Cliff. Dawną karkołomną wspinaczkę zastąpiła zabezpieczona via ferrata z przewodnikiem, a widok na zatokę o wschodzie słońca wynagradza wczesną pobudkę. Organizowane są też wyjazdy do Port Barton, sennej wioski ze świetnym snorkelingiem, a wielu podróżnych łączy El Nido z podziemną rzeką Puerto Princesa, wpisaną na listę UNESCO, gdzie łódź wiosłowa sunie przez jaskinie przypominające katedrę. Rzekę najwygodniej zwiedzić po drodze do lub z Puerto Princesa, zamiast robić długą jednodniową wycieczkę z El Nido.

Gdzie spać i co jeść

Noclegi dzielą się na trzy strefy. Centrum miasteczka daje wszystko pod ręką: przystań, szkoły nurkowania i restauracje, ale płaci się za to porannym hałasem łodzi. Corong-Corong, jedną zatokę na południe, wymienia wygodę na widok zachodów słońca i spokojniejsze noce. W Nacpan i Lio stoją resorty dla tych, którzy chcą mieć plażę za progiem. Jedzenie w miasteczku jest lepsze, niż sugeruje jego backpackerska renoma: świeże owoce morza z grilla, filipińskie klasyki jak kinilaw i sisig oraz coraz więcej kawiarni. Solidna kolacja dla dwojga rzadko przekracza 1000 PHP poza resortami.

Praktycznie: dojazd, pieniądze, sezon

Większość podróżnych leci do Puerto Princesa i jedzie dalej vanem, pięć-sześć godzin krętą, ale w pełni asfaltową drogą, za kilkaset peso. Alternatywą jest bezpośredni lot na lotnisko Lio tuż pod El Nido: dużo szybszy, ale wyraźnie droższy. Kilka rad, które oszczędzą najwięcej nerwów:

  • Gotówka rządzi. Bankomatów w miasteczku jest mało i bywają zawodne, więc przywieź zapas peso z Puerto Princesa lub Manili.
  • Pora sucha trwa od grudnia do maja i to jest pogoda na laguny. W porze deszczowej rejsy też pływają, ale zdarzają się odwołania.
  • W szczycie sezonu rezerwuj Tour A i C dzień wcześniej i potwierdzaj godzinę odbioru poprzedniego wieczoru.

Daj El Nido tyle czasu, na ile zasługuje. Trzy dni wystarczą na najważniejsze punkty, cztery pozwalają odetchnąć, a rejs przez zatokę Bacuit zostanie w pamięci długo po tym, jak zejdzie opalenizna.

← Blog